bez-nazwy-11-792x414-2
Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA WIZYTĘ POŁOŻNEJ? PIELĘGNIARKI ŚRODOWISKOWEJ/ RODZINNEJ

Nie wspominałam Wam o takim zajściu ciążowym i po ciążowym. Gdzie przychodziła do nas do domu położna.

Pierwszej wizyty bardzo się bałam, kto to będzie, jak i co. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale zadzwoniłam po przyjaciółkę. Przyjechała. Bym nie siedziała sam na sam, z obcym, nieznanym mi człowiekiem. A że w tamtym czasie, no i trochę teraz z kiedyśniejszej przebojowej, otwartej na świat osoby, stałam się odludkiem chwilowym, co był taki czas, że w sklepie wstydziłam się rady ekspedientki poprosić. Było tak jakoś raźniej. Inicjatywę rozmowy przejęła, ja tylko przytakiwałam przerażona. Bo po co ta położna? Co chce? Kawy nie chce, wody też nie. Było macanie brzucha, mimo, że wielki, i już długo go miałam, pierwszy raz ktoś nakierował moje dłonie tak, bym poczuła pośladki i główkę mego dziecia. Później sama się bałam, ale pamiętam, to było mega uczucie. Miałam przecież w środku małego człowieczka. Ogólnie starsza kobieta nie traktowała mnie zbyt miło, wszystko było schematycznie.

-Są jakieś pytania?

-Nie.

-Jak to nie ma? Do szkoły rodzenia się nie chodziło, więc proszę się przygotować.

Ale co ja mam pytać myślę, gdy wydaje mi się, że wszystko wiem. Skompletowałam listę pytań na następne spotkanie… już po porodzie. Po drugie spotkanie musiałam dzwonić sama. Zdjęcie szwów, jakby wielu stresów było mało. Bałam się tego też. Okazało się nie bolesne. Wyciągnięcie niebieskiej żyłki, którą wkleiłam później w pamiątkowy album Bubka. Atmosfera schematyczna. Znów to samo.

Trzecie spotkanie, wszystko Ok, lecz już luźniej, sympatyczniej.

Czwarte. Podpisy, macanie i tak dalej, dosyć miła rozmowa.

Piąte ostatnie, wszystko jest Ok, ku memu zdziwieniu słyszę słowa

-myślałam, że pani sobie nie poradzi

Myślę i myślę, z czym konkretnie miałam sobie nie poradzić, więc pytam:

-ale z czym?

-No z tym całym macierzyństwem.

Pewnie dziwny miałam wtedy grymas na twarzy(śmiecho-zdziwko;)). No ale poszła, pytam T, dlaczego ta kobieta tak sądziła, orzekł:

-to pewnie dlatego, że jesteś blondynką.

 

I tak oto pozytywnym akcentem na koniec, ku mojej przestrodze chciałabym Was trochę przygotować na wizytę położnej. Naprawdę nie ma się czego bać, jest to nieoceniona pomoc, oraz kontrola tego czy nasz maluszek dobrze się rozwija. Moje rady:

  • umawiaj się z położną na konkretną godzinę wizyty, może Cię nie być, lub możesz odsypiać nieprzespaną noc
  • gdy jesteś jeszcze w ciąży spisz listę swoich obaw, i ewentualnych pytań, podczas rozmowy możesz zapomnieć połowy
  • przygotuj sobie miejsce w domu, łóżko, do ewentualnego badania, np. brzuszka i piersi
  • zapisz sobie numer do położnej, jest nieoceniony, gdy np. wyjdziesz ze szpitala później, a informacje ze szpitala do przychodni, z przychodni do położnej nie zdążą tak szybko dojść, a trzeba w określonym terminie zdjąć szwy (mój przypadek)
  • przygotuj dla położnej czysty ręcznik w łazience, ona naprawdę myje ręce przed każdym kontaktem, z ciężarną lub maluszkiem
  • najlepiej by w domu był nasz partner, który wysłucha rad, oraz ewentualnie zajmie się maluszkiem, kiedy Ty będziesz zajęta rozmową
  • notuj wszystko, nazwy maści, preparatów do pępuszka (jeśli wcześniej się nie przygotowałaś)
  • ułatw dostęp do swoich piersi (np. nie nakładaj ciasnej bluzki z golfem), będą badane (jeszcze przed porodem, czy już mamy siarę, oraz po, czy laktacja przebiega prawidłowo)
  • przygotuj się na tzw wywiad, niech Cię nie niepokoi pytanie o status materialny czy liczbę pokoi w mieszkaniu, wymaga tego nasze państwo, i już

Wydaje mi się, że to już wszystko, a jak wyglądały Wasze wizyty położnej, czy stresowałyście się tak jak ja? Czy wszystko było w normie?

DSC07544

 

XOXO
signature
25 Responses
  • Karola Murawska
    09 . 10 . 2013

    Położna środowiskowa,która nam się trafiła była u nas 2 razy.Jak byłam w ciąży i jak Dzieć miał 4 dni.Nie była nadzwyczaj miła ale też nie było tragedii.Ale na szczęście mamy ‚swoją’ położną,której pomoc po porodzie jest po prostu nieoceniona.Uratowała mnie przed zapaleniem piersi,gdy w 3 dobie miałam nawał pokarmu.Przyjechała nawet o 12 w nocy,żeby rozmasować mi cycki!Ból gorszy niż przy porodzie ale obyło się bez antybiotyku.
    Dobra położna to skarb! :)

  • Justyna
    09 . 10 . 2013

    Ja niestety mam niezbty dobre wrażenia po wizycie Położnej. Przychodziła znienacka. Potrafiła powiedzieć,że dzisiaj jej nie będzie i nagle wpadała niezapowiedziana,jak gdyby chciała sprawdzić czy na czas jej nieobecności nie zamykamy syna w szafie :D. Strasznie mnie wymęczyła w kwestii karmienia piersią. Mój syn za nic nie chciał jeść z piersi, darł się w niebogłosy. Pani krzyczała, krytykowała,nie była specjalnie pomocna. Były tylko 3 wizyty po porodzie,żadnej w trakcie ciąży, za 3 razem przyprowadziła 3 studentki położnictwa. Myślę,że są i te fajne, konkretne i rzetelne położne. Moja raczej odbębniła wizyty i tyle. Dużo lepiej wspominam wizytę Pani doktor z mojej przychodni, dużo więcej informacji, przydatnych rad itp.

    • Buuba
      09 . 10 . 2013

      gdybym zobaczyła 3 studentki położnictwa przed moimi drzwiami,chyba bym podziękowała… a u nas doktor do domu nie przychodziła

      • Justyna
        09 . 10 . 2013

        No do nas przyszła. Tez mieszkamy w B-stoku i korzystamy z poradni na Rzymowskiego,bodajże Medicus. Pani doktor wypisała masę skierowań do poradni. Kardiologiczna, bioderka itp. Była przemiła, przyszła raz, razem z położną.

  • Mama M
    09 . 10 . 2013

    ;) ja wizytę położnej wspominam bardzo dobrze..co prawda była to tylko jedna wizyta tuż po porodzie chyba 5 doba bycia razem…wpadła o 7 rano ;)))) bo tak akurat miała czas….wyogladała malutką słynne pytanie czy mam pytania…ogólnie bardzo miło….później mogłam dzwonić do niej o każdej porze dnia i nocy w razie pytań i korzystałam kilka razy z nr..tel.;]…ona kilka razy dzwoniła…ale powiedziane było jeśli sobie życzę ona się pojawi częściej ale po co mi ktoś obcy w domu..jej słowa;] ale gdyby coś to jestem ….;) poza tym najlepiej rzucić się na głęboką wodę;] i sprawdzić czy umiemy pływać;]

  • Paulina
    09 . 10 . 2013

    Moja położna przyjeżdżała od prawie połowy ciąży,mniej więcej co dwa tygodnie. Położną wybrałam sama, poleconą przez koleżanki. Bardzo sympatyczna i zawsze dostępna pod telefonem kobietka.Spotkanie trwało godzinę i w tym czasie oprócz badania brzucha, sprawdzenia ciśnienia i wysłuchania tętna dziecka, na każdym spotkaniu prowadziła różne tematy w związku z ciążą i zbliżającym się porodem. Wszystko wiedziałam i wszystkiego mnie nauczyła, nawet ćwiczyłam z nią oddychanie i parcie. W dniu porodu w środku nocy dałam jej znać i mimo że nie miała zmiany w szpitalu poprosiła koleżankę żeby dobrze się mną zajęła. Po porodzie również do mnie przyjeżdżała. Do tej pory mogę na nią liczyć gdybym miała jakieś pytania. Podkreślam że za położną nie zapłaciłam, jest ona przydzielona w ramach kontraktu z NFZ. Myślę, że warto kierować się opiniami koleżanek przy wyborze położnej lub po prostu poczytać na forach, wtedy możemy trafić na dobrą kobietę.

  • Ajcha
    09 . 10 . 2013

    położna ma prawo przyjsc bez zapowiedzi a nawet w niektórych przypadkach jest nawet wskazane nie informowac o przyjsciu, szczegolnie ze 98 % matek przez pierwsze 4 dni z domu nie wychodzi

  • Marta
    09 . 10 . 2013

    U mnie całkowicie bez zapowiedzi… Pani położna po prostu przyszła. A ja?!? lekko zdziwiona, w szlafroku, ledwo stojąca na nogach, czwarty dzień po powrocie do domu, akurat goszcząc swoją mamę- Otwieram drzwi a tu KONTROLA.
    Pani położna bardzo miło się ze mną przywitała, pewnym krokiem wchodząc do mojego domu. Widać było, że bacznie ocenia każdy centymetr mojego mieszkania. ***Całe szczęście, że przed porodem napada kobietę chęć na generalne porządki (wywołujące poród:P)
    Przyznam szczerze, że nagle człowiek zaczyna się czuć jak dziecko przy odpowiedzi, albo spowiedzi :P Moja mama chyba poczuła się tak samo, bo siedziała cichutko jak myszka:) Pani P po zobaczeniu maleństwa rozpoczęła wywiad: o poród, o to jak karmię, Jak się czuje, jak mały się czuję, jakie mam pytania i szczerze…. nagle nie miałam żadnych pytań?!? więc warto jest je sobie wcześniej spisać. Po chwili rozmowy jednak potraktowałam te cale zajście jako coś, co ma mi pomóc i zaczęłam najzwyczajniej wypytwac o wszystko, nawet największe (jak teraz pomyślę) głupoty. Pani położna okazała się człowiekiem najwspanialszym i później w moim przekonaniu- istna wyrocznią. Odwiedziła mnie z 3 razy ( za każdym razem bez zapowiedzi), odpowiedziała na milion pytań, pomogła w spawach niemowlęcych ale i tych kobiecych – poporodowych, później doradziła w kwestii szczepień, rozwiała wiele wątpliwości i uważam, że podchodziła do mojego synka jak do własnego wnusia a do mnie z sercem… przy czym nadal bacznie obserwując co spotyka w domu:)
    Nie spinałam się zbytnio na myśl o jej odwiedzinach. Wiedziałam, że jako świeżo upieczona mama daje z siebie wszystko i że jej wizyty są dla MNIE a nie ja dla niej:)
    Jednym słowem zero stresu -wspominam bardzo miło.

  • Anka
    09 . 10 . 2013

    U nas byla i polozna i pani doktor,natomiast polozna byla juz po porodzie az 6 razy… na poczatku bo malutki slabo przybieral na wadze potem bo zaczela sie historia z pepkiem ktory za nic nie chcial odpasc – dluga historia… acha i raz byla pielegniarka srodowiskowa pytac jak nam sie zyje…. generalnie polozna to wielka pomoc naprade!! Nasza pomogla mi podjac decyzje o dokarmianiu butelka bo Kubusio przez 3 tugodnie na piersi nic nie przybral a ja durna sie uparlam ze tylko piers :( po pierwszym zas porodzie z Olcia ok 3 tygodnia zrobil mi sie zator w piersi i gdyby nie polozna to pewnie szpital a tak… przyjechala wymasowala tak z. mleko po suficie tryskalo i… temp. 40 stopni znikla jak reka odjal a ja do zywych wrocilam

  • Ada
    09 . 10 . 2013

    Nas odwiedziła bardzo miła położna na następny dzień jak wróciłam ze szpitala. Zobaczyła jak przewijamy małego, jak go karmię itp, pomogła przy pielęgnacji pępka. Nie zadawała jakichś niewygodnych pytań. Odpowiedziała za to na wszystkie, które nas nurtowały. Stresowałam się tą wizytą, nie powiem, ale było bardzo pozytywnie. Potem dzwoniła do nas jeszcze zapytać jak mały. Na pierwszą wizytę patronażową pediatry wolałam się umówić do przychodni.
    Dużo też dało mi chodzenie do szkoły rodzenia. Dzięki niej nie czułam się taka zielona. Dowiedziałam się wielu przydatnych rzeczy, choć były też takie, które zweryfikowałam po przyjściu małego na świat (np bezsensowna kąpiel na przewijaku).

  • Agnieszka Wroniecka
    09 . 10 . 2013

    Oj ja się stresowałam! W dodatku przyszła, gdy byłam w domu sama z małym… Ale mile się rozczarowałam, bo to była położna z powołania. Z dzieckiem obchodziła się delikatnie z wyczuciem i nawet z… miłością :) Oby więcej takich kobiet na właściwych stanowiskach! Niestety potem miała urlop i zastępowała ją inna, która chyba… niedosłyszała…

  • Ajcha
    09 . 10 . 2013

    no bo po to ona jest aby pomoc , ale czesto zdarza się ze kobieta ma depresje po porodzie i trzeba zobaczyc jak fankcjonuje

  • Monika
    09 . 10 . 2013

    U mnie nie było położnej wcale. dzwoniłam, prosiłam, żeby przyszła. Nie przyszła, nie wiem dlaczego. bardzo na tą wizytę czekałam. Byłam po porodzie sama, tylko z mężem w obcym mieście i do tego miałam problemy z karmieniem…

    • Buuba
      09 . 10 . 2013

      też miałam problemy z karmieniem, eh takie sytuacje nie powinny mieć miejsca

  • Mama Dzidziulki
    09 . 10 . 2013

    U nas były nawet dwie położne, z racji przeprowadzki… W ciąży byłam pod opieką jednej, po porodzie już drugiej. I nawet Pan Dr się do nas wybrał na wizytę… niezapowiedzianą oczywiście :) Rewelacyjny pediatra! Nawet pupcię Dzidziulce umył :) Ale rozpisywać się nie będę, może kiedyś post zrobię. :)

  • Pepitki
    10 . 10 . 2013

    A u mnie to była tragedia. Podczas samego porodu doznałam wiele nie przyjemności i gdy liczyłam na położna to niestety się rozczarowałam. Musiałam z dziesiątki razy dzwonić by do mnie przyszła. Mijały dnie a położna nie miała czasu. Z pomocą przyjechała moja mama. to ona mi wszystko pokazała i wytłumaczyła. A gdy przyszedł czas na zdjęcie szwów, to oczywiście to samo. Położna przyjść nie ma czasu, jadę na izbę przyjęć a oni odsyłają mnie do miejsca gdzie rodziłam (urodziłam w Białymstoku a mieszkałam wtedy w Bielsku P. ). Więc ja po lekarzach zapisać się chce a oni to samo albo kolejki długie, ewentualnie płacić. Więc wkurzona wsiadłam w samochód i pojechałam do Białegostoku do mojej pani doktor, a ona bez kolejki i z uśmiechem przyjęła mnie i szwy zdjęła. Potem mi podpowiedziała co i jak miło z uśmiechem jak koleżanki.
    Wtedy myślałam że może ja nie miałam racji i faktycznie powinnam się tym przejmować. Ale jak potem zmieniłam miasto zamieszkania i w tym nowym już sama pani pediatra do mnie dzwoniła i miłym głosem informowała o każdej szczepionce, o każdej ważnej dla mojego dziecka i dla mnie sprawie, i się pytała o zdrowie podczas pory jesienno-zimowej, stwierdziłam że miałam strasznego pecha i tak jak mnie potraktowali to nie było w porządku. jeszcze nie zapomnę jak jakaś pielęgniarka wtedy powiedziała: „O, kolejna młoda głupia czegoś chce. Zamiast imprezować, uczyć się było trzeba”. Jaka ja wtedy byłam wkurzona. To że ktoś młodo rodzi, a miałam 20 lat, to znaczy że imprezował? Ja byłam już mężatką i na studiach dobrych, które to właśnie skończyłam z wyróżnieniem i w żadnym roku nie miałam poprawki. Kiedyś przecież nasze mamy i babcie właśnie rodziły w tym wieku i nic takiego się nie mówiło….
    oj troszkę się rozpisałam. Ale tak właśnie działa na mnie temat położnych jak sobie przypomnę jak było u mnie… Dobrze że teraz jest już lepiej:)
    Pozdrawiamy:)

    • Pepitki
      10 . 10 . 2013

      a zapomniałam dodać, że u mnie w czasie ciąży nie było położnej żadnej, oczywiście wymówek było sto, za to ja sama jeździłam do mojej pani doktor do Białegostoku i tylko ona mi w czasie ciąży pomagała i była wsparciem zamiast położnej..

    • Buuba
      10 . 10 . 2013

      ale bym nawciskała tej kobiecie, to nie jej sprawa, rodzisz kiedy chcesz, a może zaplanowałaś to dziecko, kij jej w oko. powinni na swoje sprawy patrzeć, nie wiem skąd tyle jadu teraz w ludziach. tez kiedyś mieliśmy nieciekawą przychodnię, a teraz ku memu zdziwieniu sami do nas dzwonią i informują o szczepieniach, jak u Ciebie. Wczoraj rozmawiałam ze znajomą, że rodzić tylko prywatnie-bo tam są LUDZKIE warunki, ale z drugiej strony, takie państwo, odprowadzamy giga składki i żeby leczyć się w takiej służbie zdrowia…

  • Kuku-Mamuniu
    10 . 10 . 2013

    Czytam i czytam i jestem mega zdziwiona.
    Nasza położna to była złota kobieta. Ja w tych pierwszych dniach byłam baaardzo zagubiona, przestraszona, schorowana i pozbawiona sił, a ona z taką wyrozumiałością objaśniała mi wszystko, pokazywała, jak pielęgnować maluszka, pomogła go wykąpać ten pierwszy raz, zrobiła masaż, itp.

    Przyszła w sumie 8 razy. Tych wizyt byłoby więcej, tylko stwierdziłam, że nie trzeba, bo już sobie radzę. Co więcej, w swoim wolnym czasie załatwiła nam wizytę u specjalisty, do którego są dłuuugie kolejki i w sumie ja nie mogłam nikogo znaleźć, kto by przyjął moje dziecko przed upływem pół roku (potrzebował badania „na już”). Widziała, że bardzo mnie to martwi i uruchomiła własne kontakty – skutecznie :).

    Potem przyszła pielęgniarka środowiskowa – tu już na kontrolę – i w sumie byłam pozytywnie zaskoczona, że tak każdego sprawdzają – co jak co, ale jest to potrzebne, różne zaniedbania i rodziny się zdarzają :(.

    • Buuba
      10 . 10 . 2013

      hmmm może źle sformułowałam ten tekst, położna przyniosła mi wiele pomocy, jednak na początku atmosfera była sztuczna/sztywna, później wszystko było super

      • Kuku-Mamuniu
        10 . 10 . 2013

        Dokładnie tak odebrałam Twój wpis :).

        Mój komentarz odnosił się raczej do komentarzy powyżej, gdzie wizyty położnej środowiskowej = zło konieczne. Rozumiem, położne są różne, ta, która przychodziła do nas to całe szczęście wspaniała kobietka :), wszystkim życzę takiej fachowej pomocy w tych pierwszych dniach, kiedy wszystko jest nowe i „dzikie”.

  • Agnieszka
    10 . 10 . 2013

    Ja moja polozna wspominam fantastycznie.. babka swietna. Z uwagi ze mieszkam w DE juz dluzszy czas i jezyk znam to wolalam polozna Polke. Kilka spotkan przed jak i po porodzie. Dodam tez ze to wlasnie ona odbierala porod w szpitalu. Ogolnie jak przychodzila do domu to nie mialam zadnego stresa, zawsze na umowiona godzine. Obmacala hihi mnie i maluszka pogadala, doradzila zawsze usmiechnieta. Przy nastepnym dziecku wracam do niej :)

  • gussx33
    10 . 10 . 2013

    W mojej karierze macierzynskiej spotkalam sie z kilkoma poloznymi (ze wzgledu na przeprowadzke). Po urodzeniu pierwszego dziecka mialam straszny problem z karmieniem i zatorami mlecznymi, maz pobiegl po polozna nastepnego dnia po powrocie do domu, ona zas zjawila sie pol godziny pozniej. Wspaniala kobieta, przychodzila co drugi dzien dopoki pepuszek nie odpadl. Nauczyla jak rozmasowac piersi, jak karmic, czyscic pepek, otulac dziecko, przebierac, badala mnie i jak sie goje, przynosila probki kosmetykow emolientowych i rozne gadzety, oraz rzeczy do leczenia rany po porodzie, kompetentna i sympatyczna. Po przeprowadzce zmienilismy przychodnie to tez inna polozna byla nam przypisana. Po porodzie najpierw przyszla polozna ktora byla w zastepstwie za ta rejonowa, a potem przyszla juz ta nasza, oczywiscie po naszym uprzednim telefonie, tak nikt by sie nie zjawil. Niestety w ciazy nie zostalam poinformowana, ze z polozna mozna sie umowic jeszcze przed porodem, coz nfz… Ta polozna tylko sprawdzala pepek, nic poza tym, aczkolwiek tez byla 6 razy dopoki pepek nie odpadl, choc mamrotala ze jezeli w ciagu tych 6 wizyt nie odpadnie to bede musiala placic za jej wizyty. Nie wiedzialam ze to jest jakos limitowane ?!

    • Buuba
      10 . 10 . 2013

      nie jest to limitowane, można prosić, i powinna przyjść na nfz ile trzeba. Położna za wizytę u nas w domu dostaje ok 30zł, więc pewnie chciała przyjść ‚prywatnie’ pewnie za więcej. a co do zatorów mlecznych, to myślałam, że tylko mnie to spotkało, guzy w piersiach, nie lecące mleko przy nawale masakra

  • Lila
    12 . 10 . 2013

    Z tymi położonymi to trzy swiaty! U nas bylo tyle rumoru o to, która wybiorę, bo dopiero co się przeprowadziłam do innego miasta, także tu mi pproponowano, w moim rodzinnym mieście też w którym zresztą rodzilam, a.nie zmieniajac miejsca zamieszkania wtjest przyszły do mojego domu prprzyszły dwie położne.A jak już przyszło co do czego to położna która wybrałam przyjechała raz ;/

What do you think?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *