bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA WIZYTĘ POŁOŻNEJ? PIELĘGNIARKI ŚRODOWISKOWEJ/ RODZINNEJ

[fb_button]

Nie wspominałam Wam o takim zajściu ciążowym i po ciążowym. Gdzie przychodziła do nas do domu położna.

Pierwszej wizyty bardzo się bałam, kto to będzie, jak i co. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale zadzwoniłam po przyjaciółkę. Przyjechała. Bym nie siedziała sam na sam, z obcym, nieznanym mi człowiekiem. A że w tamtym czasie, no i trochę teraz z kiedyśniejszej przebojowej, otwartej na świat osoby, stałam się odludkiem chwilowym, co był taki czas, że w sklepie wstydziłam się rady ekspedientki poprosić. Było tak jakoś raźniej. Inicjatywę rozmowy przejęła, ja tylko przytakiwałam przerażona. Bo po co ta położna? Co chce? Kawy nie chce, wody też nie. Było macanie brzucha, mimo, że wielki, i już długo go miałam, pierwszy raz ktoś nakierował moje dłonie tak, bym poczuła pośladki i główkę mego dziecia. Później sama się bałam, ale pamiętam, to było mega uczucie. Miałam przecież w środku małego człowieczka. Ogólnie starsza kobieta nie traktowała mnie zbyt miło, wszystko było schematycznie.

-Są jakieś pytania?

-Nie.

-Jak to nie ma? Do szkoły rodzenia się nie chodziło, więc proszę się przygotować.

Ale co ja mam pytać myślę, gdy wydaje mi się, że wszystko wiem. Skompletowałam listę pytań na następne spotkanie… już po porodzie. Po drugie spotkanie musiałam dzwonić sama. Zdjęcie szwów, jakby wielu stresów było mało. Bałam się tego też. Okazało się nie bolesne. Wyciągnięcie niebieskiej żyłki, którą wkleiłam później w pamiątkowy album Bubka. Atmosfera schematyczna. Znów to samo.

Trzecie spotkanie, wszystko Ok, lecz już luźniej, sympatyczniej.

Czwarte. Podpisy, macanie i tak dalej, dosyć miła rozmowa.

Piąte ostatnie, wszystko jest Ok, ku memu zdziwieniu słyszę słowa

-myślałam, że pani sobie nie poradzi

Myślę i myślę, z czym konkretnie miałam sobie nie poradzić, więc pytam:

-ale z czym?

-No z tym całym macierzyństwem.

Pewnie dziwny miałam wtedy grymas na twarzy(śmiecho-zdziwko;)). No ale poszła, pytam T, dlaczego ta kobieta tak sądziła, orzekł:

-to pewnie dlatego, że jesteś blondynką.

 

I tak oto pozytywnym akcentem na koniec, ku mojej przestrodze chciałabym Was trochę przygotować na wizytę położnej. Naprawdę nie ma się czego bać, jest to nieoceniona pomoc, oraz kontrola tego czy nasz maluszek dobrze się rozwija. Moje rady:

  • umawiaj się z położną na konkretną godzinę wizyty, może Cię nie być, lub możesz odsypiać nieprzespaną noc
  • gdy jesteś jeszcze w ciąży spisz listę swoich obaw, i ewentualnych pytań, podczas rozmowy możesz zapomnieć połowy
  • przygotuj sobie miejsce w domu, łóżko, do ewentualnego badania, np. brzuszka i piersi
  • zapisz sobie numer do położnej, jest nieoceniony, gdy np. wyjdziesz ze szpitala później, a informacje ze szpitala do przychodni, z przychodni do położnej nie zdążą tak szybko dojść, a trzeba w określonym terminie zdjąć szwy (mój przypadek)
  • przygotuj dla położnej czysty ręcznik w łazience, ona naprawdę myje ręce przed każdym kontaktem, z ciężarną lub maluszkiem
  • najlepiej by w domu był nasz partner, który wysłucha rad, oraz ewentualnie zajmie się maluszkiem, kiedy Ty będziesz zajęta rozmową
  • notuj wszystko, nazwy maści, preparatów do pępuszka (jeśli wcześniej się nie przygotowałaś)
  • ułatw dostęp do swoich piersi (np. nie nakładaj ciasnej bluzki z golfem), będą badane (jeszcze przed porodem, czy już mamy siarę, oraz po, czy laktacja przebiega prawidłowo)
  • przygotuj się na tzw wywiad, niech Cię nie niepokoi pytanie o status materialny czy liczbę pokoi w mieszkaniu, wymaga tego nasze państwo, i już

Wydaje mi się, że to już wszystko, a jak wyglądały Wasze wizyty położnej, czy stresowałyście się tak jak ja? Czy wszystko było w normie?

DSC07544

 

signature

FreshMail.pl