Close
Psiuki in da house

Psiuki in da house

 

buba-daisy

Jako że kocham zwierzęta ponad wszystko (koty mniej) i moje dwie psinki, postanowiłam coś naskrobać o zwierzach przy niemowlęciu. Kilka wad i zalet oraz jak to się sprawdza w praktyce. Psinki mam dwie, Sharki 5latek, ten chudszy, facet, dosyć cipkowaty, udaje zawsze groźnego, a później biegnie z podkulonym ogonem (pies obronny – trzeba go bronić). Daisy, 4lata, miała być jego żoną, a wyszło, że Sharki nie może trafić. Jest dominatorką, potocznie nazywaną przez naszych znajomych ‘parówą’ i ‘szefową’. Kocham je mocno, wytoczyłam już walkę z sąsiadką o nie, i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Gdyż nasłuchałam się przed ciażą, by je oddać, bo będą budzić dziecko. Byłam zwolenniczką teroii, że jak Bubuś będąc jeszcze w brzuszku nasłucha się szczeków to na pewno nie będą mu przeszkadzać po tej drugiej stronie mego ciała niż wewnętrzna. No i tak jest, chyba że szczekną mu bezpośrednio nad uchem to się ‘wzdrygnie’. Bubuś czasem im się przygląda, ale ogólnie traktuje je jak powietrze.

Ogólnie przed przyjściem Bubka na świat, psiuki spały…. razem z nami… w pościeli. Tak było od zawsze, lubię te wredne ciepłe ciałka, lubię je przytulać. Lecz Bubek zajął ich miejsce, poszły na razie w odstawkę. W pierwszą noc po powrocie ze szpitala dały nam się we znaki, skakały, by zobaczyć co to za małe zawiniątko, poniuchać chciały, a merdania ogonkiem nie było końca. Po pierwszej nocy byliśmy jak lunatycy, bo nie wpuszczaliśmy ich do łóżka, a one całą noc się tego domagały. Tu przestroga, powinniśmy pieski do tego przygotować wcześniej, ale nie miałam serca… Dodatkowo nasze psiaki mają klatkę.. Dużą, gdzie mogą się poprzeciągać, poskakać, taką w amerykańskim stylu. Zamykamy je na noc, by ‘przypadkiem’ nie wskoczyły jednak do łóżka, i nie zasiusiały dywanu, jak to kiedyś Dejzi miała w zwyczaju. Na początku protestowały, teraz przy wieczornej porze spania idą i się tam kładą, na swoje miejsce i czekają na zamknięcie drzwiczek. Rano Tatko wstaje, otwiera je i idą na spacer. I tu się nasuwa kolejny problem, spacery, ostatnio nauczyliśmy się samodzielnie z nimi chodzić (na wolności, bez smyczy:)), wózek, ja lub Tatko i dwa plątające się niuchacze. Znają komendę ‘stój’, więc jest dobrze, gdy przechodzi się przez jezdnie, ale i tak serce zawsze zabije mocniej gdy samochód szybciej przejeżdża. Szaron ma tendencje do ucieczek, ale i tak zawsze znajdzie się pod blokiem, więc o tyle dobrze, że zna drogę do domu. Wrócę jeszcze na temat sąsiadki, z którą stoczyliśmy woje. Ogólnie wszystkie dzieci z osiedla znają z imienia nasze psiaki oddzielnie, wiedzą który da się pogłaskać (Daisy), a który nie (Sharki). Ale trafiła się taka jedna, z migreną. Mieszka nad nami. Dzień przed wigilią ubiegłego roku robiliśmy świąteczne zakupy. Wracamy obładowani, ja z wielki brzuchem, z siatami pełnymi zakupów, wleczemy się po schodach a tu zonk. Na drzwiach niezmywalnym flamastrem narysowany pies z fiutkiem i napis

Fuck you

Po pierwszej histerii (tak, rozpłakałam się) i dogłębnej analizie, odkryliśmy później, że jest to pies, bo wyglądało to na ludzika latającego jakiegoś. Po telefonie na policje, co mamy robić (nie przyjadą, trzeba zrobić zdjęcie i zawieźć) i po wywiadzie z wszystkimi sąsiadami Tatko wpadł na pomysł, o napisaniu kartki na drzwiach. Nad rysunkiem napisał, że jeśli ten, kto to zrobił się nie przyzna, to (wiemy kto) zostanie zgłoszony na policję. Dzień drugi wigilia. Do drzwi puka sąsiadka z góry (pech na cały rok, pierwszy w wigilię powinien zapukać facet), nie przyznaje się, ale że my ją oskarżamy to ona chce umyć drzwi… Nie powiem co się działo dalej, nieprzyjemna wymiana zdań, ale tak czy siak drzwi (moim acetonem paznokciowym) zmyła, z pomocą Tatki. Od wroga do przyjaciela.

Podsumowując:

Wady posiadania zwierza:

– szczeka, hałasuje

– jeśli niegrzeczny czasem nabrudzi

– trzeba wyprowadzać

Zalety (jest ich o wiele wiele więcej, sam pyszczek już wszystko wynagradza, nie mówiąc o reszcie)

– psiaki są bardzo wdzięczne, merdając ogonkiem okazują emocje, dzieci uczą się wrażliwości i okazywania pozytywnych emocji,

– dzieci uczą się delikatności i opiekuńczości

– obcując z psem od najmłodszych lat obniża się ryzyko dostania alergii na sierść

– w domu jest raźniej

– może to nie dla każdego zrozumiałe, ale psy czują kiedy coś jest nie tak

– masz w końcu pretekst by wyjść z dzieckiem na spacer (trzeba wyprowadzić psa)

– dodatkowo podczas spacerów spalamy pociążowe kilogramy

 

DSC02665 DSC05343 DSC09759

Na pierwszych trzech zdjęciach Daisy, na ostatnim Sharki – nie lubi pozowania do zdjęć;)

 

Close