bez-nazwy-11-792x414-2

FreshMail.pl

Pierwsza nasza kaszka

[fb_button]

kaszka

Jako, że dla Bubka centyli nie brakuje to nasza pediatra mówiła by się wstrzymać z wprowadzaniem pokarmów. Ewentualnie po łyżeczce kaszy mannej przed cycem. Ale kasza manna ma gluten, a ja obczytana w Internety, sprawdziłam, że gluten od 5 msca, więc teraz kaszka bezglutenowa. Zrobiłam pierwszą, 30ml, bo tak najłatwiej było wyliczyć (5łyżek stołowych kaszy na 150ml, 150/5=30). Dałam dla Bubka jedną łyżeczkę, minę miał jakby cytryny kawałek zjadł, ale posmakował i krzyczy, by dać mu więcej, ale weź daj, jak przecież tylko jedną łyżeczkę miał zjeść. Ale matka się zlitowała, dawała więcej, i zjadł wszystko, a jak pytałam czy ‘kaszka smakowała’ to uśmiech od ucha do ucha, słodziutki, a buzia wysmarowana kaszą cała. Później mleczko.

Będziemy teraz co jakiś czas po troszku kaszy, później warzywa, bo jak gdzieś ostatnio wyczytałam, lepiej zacząć od warzyw, gdyż dziecko może przyzwyczaić się do dobrego smaku słodkich owoców i nie będzie później przepadało za warzywami. Słoiczki ofkors. Bo w tych warzywach w supermarketach więcej chemii niż w tym słoiczku.

Drogie mamy pamiętajcie jeszcze, że inaczej wprowadzamy pokarmy dzieciom karmionym piersią i butelką. Inaczej- czyli w innym czasie. Gluten w 5mscu jeśli piersią, w 6 jeśli butelką.

Według naszych babć nic nie powinnyśmy podawać dziecku do 6 msca życia. Teraz mamy XXI wiek i jest inaczej. Jeśli nasze dziecko zacznie interesować się naszym talerzem, możemy zaczynać wprowadzać pokarmy.

Jeszcze kilka małych rad:

-nie przyprawiamy i nie dosładzamy pokarmów,

-wprowadzamy poprzez niewielkie ilości, później obserwujemy organizm i kupę niemowlęcia, jeśli nie ma żadnych nieprawidłowości to znaczy, że dzidziuś jest gotowy, jeśli są, odstawiamy,

-pamiętajmy, że nasz dzieć malutki nie umie jeszcze dobrze przełykać pokarmów o innej konsystencji, jeśli będzie wypluwał, to nic złego

Ja, jako matka, strasznie się bałam tego okresu –wprowadzania pokarmów, więc zaczynam stopniowo i powoli, obczytując się we wszystko co się da. Robię to też intuicyjnie, obserwując maluszka i jego potrzeby. Jeśli miałybyście dla mnie jakieś wskazówki – poproszę. Napiszcie również jak wyglądało to u Was:)

 

signature
ilość komentarzy [ 31 ]
podziel się
Brak tagów 0
  • Paula

    My gluten dopiero zaczeliśmy wprowadzać w 7 miesiecu bo mały mial skazę białkową i tak poradził lekarz. A pierwsze danie dla Oliego to była marchewka,do dziś lubimy marchewke i w kazdym daniu obowiązkowo musi być marchewka. A od marchewki cera ładniutka :) Nie dajemy słoiczków bo Oli nie chciał robić kupki po nich a szczególenie po deserkach, Stawiamy na świerze owoce i warzywa :)

  • Paula

    Świeże *

  • Kasia

    My zaczynaliśmy od kleiku ryzowego do mleka, potem kasza.

  • U Nas wszystkie teorie sobie mozna w buty bylo wsadzic, dzieci jadly jak one chcialy mimo moich szczerzych checi, obydwoje nie tolerowali papek warzywnych od pierwszej sprobowanej lyzeczki i tym sposobem starszy zaczal jesc dziobane na male czastki gdy mial 6 msc a mlodszy pooprostu raczka kawalki – jak mial ciut ponad 7 msc :) Starszy kaszki zawsze i wszedzie do tej pory, Mlodszy dopiero teraz (9,5msc) sie przekonuje ale tylko z butli, lyzeczka nic oprocz budyniu nie przechodzi. Ale poki je wszytsko co mu poloze na tacy – nie przejmuje sie tym. Starszemu wydalam kupe siana na sloiczki, Mlodszemu kupilam lacznie chyba z 10 i wszystkie bardzo smakowaly naszej psinie :) Powodzenia w rozszerzaniu dietki i oby Buba wspolpracowal bo jak wiadomo – przy dzieciach to sobie mozna planowac :D

    • Dokładnie…jak już pisałam ja zaczęłam od jabłuszka ze słoika a potem obiadki i to bez wprowadzania pojedynczych produktów( teraz w sezonie robie juz zupy sama, a na końcu wprowadziłam kasze ryżowa na wodzie którą zajada smakowicie i ma taki uśmiech jak Bubuś, nie pije jeszcze soków za to uwielbia wodę no i cycuś oczywiście, a od wczoraj chrupki które strasznie wkurzają bo się kończą

  • misia

    Dlaczego słoiczki? Oczywiście ze w warzywach z supermarketu jest bardzo dużo chemii, ale przecież teraz jest sezon na.prawie wszystkie warzywa, i owoce. Daj temu dziecku posmakować świeżych. Nie problem pojechać do jakiegoś rolnika i kupi. My ja wprowadzaliśmy pokarmy stale to po całym Podlasiu szukaliśmy króliczka, marchewki i ziemniaczkow, ale się udalo. Słoiczki są ok ale jak gdzieś się jedzie albo nie zdąży ugotować, ze słoiczków podajemy też jogurciki. I mamy juz pełną zamrażarkę zapasów warzyw i owoców na zimę :-)

    • My tez zaczęliśmy delikatnie rozszerzać dietę (Natan 4,5 miesiąca. Na start podaje mu kleik ryżowy, który to niby delikatniejszy jest od kaszki. A odnośnie tego, ze lepiej zaczynać od warzyw, to chyba czytamy te same artykuły, hehe. Nic dziwnego, w końcu mamy dzieci w tym samym wieku ;) A tak w ogóle to mamy zamiar „stosować” BLW. Słyszałaś o tym? ;)

      • Buuba

        słyszałam o BLW, że dziecko lubi mieć wybór, tak? ale to już gdy samo będzie sprawnie i świadomie chwytać oraz przeżuwać:)

    • aaa

      lepiej samemu ugotowac a nie isc samemu na latwizne i dac sloik nafaszerowany chemia a warzywaka mozna znalezc jak sie chce sa ekologiczne sklepu albo od kogos z dziłki

      • Buuba

        tu nie chodzi o pójście na łatwizne. Jak są warzywa i będą to będziemy korzystać, jeśli nie, słoik nie jest taki zły :)

    • Kasia

      Popieram – jeśli nawet warzywa z marketu mają chemię, to nie ma się co łudzić, że obiadki w słoikach są robione w oparciu o produkty od rolnika… A do tego dodają swoją chemię, mięso nie wiadomo jakiego pochodzenia, czasami, o czym się ostatnio słyszy, pojawia się pleśń… :/ Więc jak chcesz, ale mieszkasz w dużym mieście, w którym na pewno znajdziesz targ z warzywami i chyba warto poświęcić minimum czasu na ugotowanie zupki :) Ja podobnie jak koleżanka powyżej miałam swego czasu zamrażarkę pełną sprawdzonych, poporcjowanych składników – potem wszystko do garnka, chwila moment gotowe, tylko zmiksować – to się naprawdę sprawdza lepiej niż słoiczki, wystarczy chcieć!

      • Buuba

        ja jestem takiego zdania, że jednak warzywa w hipermarketach mają więcej chemii niż w słoiczku. Producent zapewnia wyselekcjonowane warzywa z dobrych upraw. Mam teściową na wsi, więc mam zdrowe warzywa sezonowe i będę korzystać. Ale słoiczkom nie mówię nie i z nich też mam zamiar korzystać. To i to:)

  • Sylwia

    a ja bawię się w BLW gdzie zaczyna sie wprowadzanie innych pokarmów dopiero po pół roku zycia. i jak na razie nie jest zle:) tylko sprzątania trochę :)

    • Im starsze dziecko tym wiecej sprzatania hahah :) My przy dwojce na BLW, Mlodszy troszke „bardziej” bo on tylko raczkami, mi nie daje sie karmic (starszego moglam karmic chcac oszczedzic sobie sprzatania) i jest ciekawie hehe :)

  • Ja zaczelam wprowadzac po 4 bo moja Cora wielka i chuba, powiedzieli ze nie zaszkodzi, a karmilam poersia, zaczelam od jablka, i corcia nie miala problemow z zaakceptowaniem warzywek, ale wszystko zalezy od dziecka, teraz troche inaczej bede bo do 6msc chyba nie bedde podawala nic oprocz piersi, no ale pewnie zycie tez wiele spraw zweryfikuje, cudny Bubus jak je:)

  • ojj, ja też się bardzo bałam, ale jakoś przeżyłyśmy – we dwie :)
    teraz 13 miesięcy za Nami, więc jemy dużo więcej i bez stresu :)

    is GOOD :)

    pozdrawiam!
    http://islandofflove.blogspot.com/

  • Julita

    Ja przed wprowadzaniem pierwszych dań sporo czytałam, a nawet skonsultowałam się z lekarzem. m pierwsze dania wprowadzaliśmy w chwili gdy w sklepach były tylko zleżałe warzywa pędzone chemicznie więc zaczęliśmy od słoiczków. Obecnie zaczynam mu gotować Ważyka i mięsko ze wsi od babci. Zasada odnośnie „lepiej zacząć od warzyw, gdyż dziecko może przyzwyczaić się do dobrego smaku słodkich owoców i nie będzie później przepadało za warzywami” w naszym wypadku sie nie sprawdziła. Łukasz ma 7 miesięcy lubi zupki i przeciery warzywne, a owoce traktuje jak cytrynę. Krzywi sie i nie chce otwierać buziaczka. Żałuje że nie wprowadzałam w miarę jednocześnie warzyw i owoców gdyż owoce podobnie jak warzywa też są potrzebne w diecie dziecka. Po 6 miesiącu wprowadziłam jogurty owocowe za którymi z kolei przepada. Chyba sam dokonał wyboru.

  • aaa

    my tez zaczelismy od kleiku kukurydzianego albo ryzowego a potem kasza i warzywka

  • Wydaje mi się, że pediatrzy odradzając rozszerzania diety robią błąd, bo przecież tu nie chodzi o to, aby dziecko tyło, ale żeby poznawało nowe smaki. Ja przy starszym synu, jak i młodszej córeczce zaczynałam po skończeniu 5. miesiąca – wcześniej oboje byli tylko (córa nadal jest) na cycku. Zaczynałam od marchewki, potem jabłko i tak na zmianę. Potem różne zupki, różne owoce. W 6. miesiącu zaczęłam wprowadzać gluten, niedługo potem zupki z mięsem (pamiętajcie, że do 8. miesiąca robić zupki bez wywaru mięsnego, czyli gotować oddzielnie mięsko i dopiero potem miksować), następnie różne kaszki. Córcia po zjedzeniu kaszki manny miała przez 20 minut po zjedzeniu czerwone plamki wokół ust, i myślałam, że to uczulenie na gluten, ale nie, chyba była to nietolerancja mleka modyfikowanego, ale z czasem to minęło. Teraz daję już chrupki i wcina, aż jej się uszy trzęsą :)
    U synka dawałam więcej słoików, bo nie miałam dostępu do dobrych warzyw, teraz gotuję dla obojga i wszystko wcinają. Synek niestety ominął etap jedzenia rękami – może to z mojej winy, może tak po prostu miał, ale teraz już sam zjada łyżeczką. Synek ma 25 miesięcy, córcia 7. Przy drugim dziecku jednak intuicja lepiej działa, bo nie czytam żadnych porad żywieniowych :)
    A jeśli chodzi o to, co nasze babcie dawały dzieciom, to nie zgodzę się, że do 6. miesiąca tylko pierś, bo moja ciocia w 3. miesiącu dostawała np. surowego pomidora, gdzie teraz daje się go po 10 miesiącu.

    • Buuba

      Masz rację, dlatego zaczeliśmy wprowadzać i nie do końca posłuchaliśmy pediatry;) matka sama widzi i czuje, że już trzeba

  • Pola

    czy mozesz zdradzic firmy zastosowalas kaszke?

    • Buuba

      nie rozumiem:) firme kaszki? Bobovita:)

      • Pola

        tak tak,wybacz ze tak nie po polsku napisalam, ale Ma~ zaczęła płakać i dałam enter zanim to przemyślałam:) ja się ciągle zastanawiam nad wprowadzeniem, tym bardziej, niby napisane sa od 4-6 ale sama nie wiem…teraz cyca daje co dwie godziny jestem wykończona! i zastanawiam sie czy to skok rozwojowy czy moje mleko nie jest wystarczające…

        • Buuba

          też zaczęłam wprowadzać dlatego, że już jestem wykończona(zamiast coraz rzadziej, to częściej budzi się w nocy). Myślę, że to skok rozwojowy plus to, że dziecko już potrzebuje czegoś treściwego, bo samym mlekiem nie może się nasycić. Sprawdziłam już słoiczki, na razie więcej kaszki dajemy, słoiczków mniej (w sensie porcji/łyżeczek)

  • Moja Dzidziulka na swoją pierwszą marchewkę, gdy skończyła 4 miesiąc, miała reakcje alergiczne! I to kilka razy! Wprowadzałam marchewkę praktycznie miesiąc. Dopiero gdy kupiłam marchewkę w słoiczku było ok. Takie to cudne zdrowe warzywa kupujemy :)

    • Buuba

      jednak mam racje co do słoiczków:) bo znany lekarz mi powiedział, że naprawdę te słoiczki przebadane są, przecież by nie dopuścili ich do sprzedaży:P

  • patrycja

    Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem nie przyprawiamy i nie slodzimy potraw. Slodzimy ale miodem, a przyprawiamy jak najbardziej moje dziecko jest na kuchni pieciu przemian wedlug medycyny chinskiej bo bylo bardzo chore nic prawie nie przyjmowalo z powodu azs. Od 5 msc wprowadzilam ta kuchnie oczywiscie wedlug ksiazki Kuchnia wedlug pieciu przemian_dzieci zdrowe i azs moj synek odpukac jest kompletnie zdrowy, je wszystko juz praktycznie. O katarkach czy przeziebieniach nie ma mowy. A dlaczego? A no wlasnie bo w tej kuchni podaje sie dziecku przyprawy i rownowazy posilki.od 5 mc zycia maly zna kardamon imbir kurkume cynamon imbir tymianek majeranek kminek estragon itp itd oczywiscie poczatkowo w sladowych ilosciach ale dzieki temu moje dziecko ma wspaniala odpornosc i jest zdrowe:) polecam ta kuchnie kazdej mamie:)

    • Buuba

      Ok:) ciekawie piszesz, trzeba zobaczyć co to za metoda:) a jeśli chodzi o przyprawianie, miałam na myśli sól, pieprz i cukier:) naturalne przyprawy jak najbardziej:)

      • patrycja

        Bardzo polecam zajrzec do tej ksiazki siegnelam po nia bo moj maluszek nie byl w stanie juz zadnego mleka pic nic nie.przyjmowal…moja tesciowa mi poradzila bo sama ta kuchnie praktykuje…jak to sie mowi jestesmy tym co jemy i nasze organy tak funkcjonuja jak o nie dbamy a u malego dziecka warto zadbac w ksiazce sa fajne gotowe przepisy na zupki i wszystko inne. Zamiast kaszek ze sklepow dla dzieci z mlekiem modyfikowanym mozna np zropic.super owisianke z platkow owsianych kaszki kukurydzianej odrobinki miodzikucynamonu i kardamonu pycha a dzieci uwielbiaja polecam bardzo

        • Buuba

          a jaką książkę? :)

          • patrycja

            Kuchnia wedlug pieciu przemian dla dzieci zdrowych i alergicznych :)

FreshMail.pl