Close
happiness

happiness

[fb_button]

1 2

Wiecie co? Chyba jestem jedną z tych osób na tej planecie co by nie chciała wygrać w totka. Mimo, że gramy z Tatkiem od czasu do czasu na chybił trafił. Jeden los, co tam. Jedne 3zł wyrzucone. Czasem mówię mu, weź Ty walnij te trzy złociaki za okno, to na to samo wyjdzie co los kupić. Szczęścia w tej kwestii nie mamy, ale po co to komu.

Myślę, że te kilka milionów(bądź jeden, whatever) odebrałoby nam szczęście które mamy, zamiast skupić się na Bubku, byśmy szaleli na zakupach, jeździli na wycieczki, budowali dom (kłótnie czy kupić złotą wannę czy z kamienia:P). Czas by nam upływał na lansie i trwonieniu pieniędzy. Kłótni byłoby co niemiara i imprez. Wyszalałam się za młodu i już nie przepadam.

Nie cieszylibyśmy się tak z drobnych zakupów, nowej bluzki, czy spodni. Nie cieszylibyśmy się z zakupu domu. A jedzenie nie smakowałoby tak samo. Zgorzknielibyśmy. Przez oślepione kasą oczy nie zauważylibyśmy jak Bubek się rozwija, jak zaczyna chodzić, pierwsze słowa itp. Bo zapewne zajmowałaby się nim niania. Hmm, czy tak by było gdybyśmy wygrali? Tego nie wiem, ale sądzę, że by tak było. Czy tylko ja uważam, że po wygranej byłoby się nieszczęśliwym człowiekiem? Jak się z tym utożsamiacie?

A może znacie kogoś kto wygrał w totka?

Btw. Nie wiem skąd we mnie takie myśli, w dodatku teraz

3 4 5 6 7 8

 

Bubek ubrany od stóp do głowy w H&M

Słodziakowy kocyk, w moim ulubionym marynarskim stylu, w praktycznym sklepie TU

Edit: Mama ubrana w: kurtka – de facto, bluzka -mohito, spodnie -orsay, buty -stradivalius

 

Close